niedziela, 7 września 2014

Atlantyda - Kryształy - PRACA Z ATLANTYDZKIM POTENCJAŁEM / AMAI

III CZĘŚĆ - PRACA Z ATLANTYDZKIM POTENCJAŁEM / ANIOŁ MIŁOŚCI WŁASNEJ

Wiele osób wcielonych w dzisiejszych czasach żyło również za kwitnących czasów Atlantydy. Kiedy ta się rozpadała po raz kolejny i kolejny i kolejny, ludzie przeżywali nieopisane tragedie. Dramatycznych sytuacji doświadczyli również będąc niewolnikami kapłanów i władców. Poniżej przedstawiam ciekawe relacje z regresingów, które znalazłam na stronie www.atmajoga.pl
Sprawozdanie od osoby, która stała się ofiarą kapłanów:

"Pewnego dnia nadarzyła się okazja żeby trafić na Atlantydę. Miałem już dość ciągłej walki o przeżycie, niepewności czy zdobędę pożywienie itp. Wierzyłem, że na Atlantydzie będzie mi na pewno lepiej niż w chwili obecnej, przecież gorzej być już nie mogło...
Nie chciałem się łatwo poddać woli Atlantów więc zmiękczono mój opór. Rozebrano mnie do naga i wrzucono do ciemnej komórki gdzie było zimno i strasznie. Czułem zimne odczucie metalu, gdy tylko próbowałem zbliżyć się do ścian tejże komórki. Strasznie się bałem, byłem głodny i było mi strasznie zimno. Po jakimś czasie byłem w stanie zrobić wszystko żeby tylko wyjść z tej komórki. Trzymano mnie tam dopóki nie stałem się całkowicie uległy.
Zmuszano mnie do wykonywania czynności z którymi sobie nie radziłem, których nie lubiłem robić i wmawiano mi, że jeżeli będę nieposłuszny to znowu wrzucą mnie do tej komórki. Postanowiłem, że będę funkcjonował jak maszyna, będę robił co mi karzą byle tylko nie trafić znowu do tej ciemnej komórki. Postanowiłem również, że stworzę w umyśle swój własny świat i tam będę żył (ucieczka w astral).
Atlantydzcy kapłani dokonywali na mnie różnych eksperymentów. Wmawiano mi, że te eksperymenty są bardzo ważne, a tak naprawdę kodowali mi jakieś bzdurne misje. Dokonywali jakiś dziwnych manipulacji na moich czakramach, kodowali jakieś mechanizmy, które działały przez moje następne wcielenia. Kapłani dążyli do tego żeby zakodować na czakramach takie mechanizmy, które spowodują, że czysta energia będzie transformowana przez czakry w syf i wysyłana w astral. Po tych wszystkich inicjacjach i eksperymentach zostałem jednym z zasilaczy energetycznych dla astralu atlantydzkiego. W hipnozie wmówiono mi, że nie mogę uwolnić się od tego, że nigdy nie uwolnię się od tego. Zakodowano mi również wizję tego co stanie się gdybym jednak próbował uwolnić się od tego obciążenia. Podczas odreagowywania roli zasilacza energetycznego pojawił się straszny lęk, że Atlanci mnie dopadną i zrobią mi krzywdę.
Pewnego dnia nadarzyła się okazja żeby uciec z Atlantydy. Wybuchł bunt. Stoję oparty o jakiś budynek i tylko przyglądam się jak buntownicy walczą o naszą wolność. Wkrótce Atlanci poddają się i zostają jeńcami. Przechodzi mi przez głowę myśl "coś za łatwo to poszło..." Podchodzę do przywódcy buntowników i zaczynam z nim rozmawiać. Pokazuje mi medalion, który został zabrany jednemu z kapłanów. Medalion jest okrągły, wykonany ze złota w różne dziwne wzorki. Na środku tego medalionu znajduje się jakiś czerwony kamień (chyba rubin). W pewnym momencie wszyscy jeńcy popełnili samobójstwo! Cały gwar ucichł... Zastanawialiśmy się dlaczego oni to zrobili? Dlaczego wszyscy popełnili nagle samobójstwo? Wszyscy byliśmy w szoku.
Później postanowiliśmy sprawdzić do czego służył kapłanom ten medalion. Weszliśmy do świątyni i zobaczyliśmy tam dziwne urządzenie z wnęką na tenże medalion. Włożyliśmy go w tą wnękę i nagle... maszyna zaczęła pracować. Słychać było dziwne buczenie tejże maszyny, a między kryształami zaczęły przeskakiwać iskry, takie mini pioruny. Po chwili wszystko w świątyni zaczęło się zmieniać. Ściany i podłogi zaczęły przesuwać się i układać w jakąś jedną całość. W pewnym momencie te mini pioruny zaczęły wychodzić poza kryształy i jakby odskakiwać na boki. Wszystko zaczęło pracować jak wielki mechanizm, cała świątynia stała się jakby transformatorem energii. Wybiegliśmy przestraszeni z tej świątyni i zaczęliśmy uciekać z tego miasta. Pamiętam jeszcze, że nastąpił jakiś wybuch. Udało nam się uciec z tego miasta, ale niezbyt długo cieszyliśmy się wolnością. Z każdym dniem czułem się coraz gorzej. Atlanci ostrzegali nas, że gdybyśmy próbowali uciec to właśnie tak to się skończy."


Kolejne sprawozdanie:
(M.Z)


"Myślałam, że zginęłam w walce ponieważ wielokrotnie ginęłam w buntach, które wszczynałam. Coś mi się jednak nie zgadzało, bo pamiętam jak bogowie w jednej chwili poszli w astral (popełnili samobójstwo) i jak mi to pokrzyżowało plany. Chciałam przez tortury wyciągnąć z nich boskie tajemnice, a także dowiedzieć się co zrobili z moją żoną (w tamtym wcieleniu byłam facetem). Został mi po nich tylko ten zagadkowy medalion z czerwonym okiem, który przypomniał mi się na mojej pierwszej sesji regresingu. Miasto wymarło w jednej chwili, więc nie miałam już szans by umrzeć w walce. Potem pamiętam rozpaczliwą ucieczkę przed czymś, co rozszerzało się promieniście i mój strach, że nie zdążę. Udało mi się uciec z miasta, ale straciłam wszystko na czym mi zależało, a oni znowu wygrali. Pozostał mi tylko smutek, złość, żal i chęć odegrania się na nich za wszelką cenę. Wszyscy od których byłam uzależniona poszli w astral z własnej woli, więc mogłam poczuć się wolna. Ponieważ skojarzyłam sobie wolność z ocaleniem po apokalipsie, często brałam udział w "końcach świata", a nawet prowokowałam je. W każdym razie to było jedno z marzeń mojego dzieciństwa. Dodam jeszcze, że po tym spektakularnym ocaleniu długo nie pożyłam. Ruszyłam przed siebie z myślą, że zbuduję nowe życie z dala od koszmarów przeszłości. Śmierć nastąpiła nagle, po prostu padłam z nóg. Był to prawdopodobnie efekt promieniowania."

Chcąc się uwolnić od atlantydzkiej traumy, warto poznać swoje wcielenia z tamtych czasów i jak się one przeplatają z dzisiejszymi doświadczeniami życiowymi. Pomóc w tym mogą aniołowie ze Światła i dawni atlantydzcy kapłani, którzy dołączyli do grona wniebowstąpionych mistrzów działających zgodnie z Boskimi prawami. Duże wsparcie mogą dać też różne formy kontaktów z delfinami, nawet oglądanie ich zdjęć. W pracy z energiami Atlantydy trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ można ulec atlantydzkiemu astralowi stworzonemu przez kapłanów - czarowników. Ta przestrzeń istnieje do dziś i wciąż potrzebuje energii ludzi, którzy zostali w nią wkodowani kiedyś i dotąd nie odcięli połączeń oraz takich, którzy dają się w nią wmanipulować teraz. Zakodowany może być każdy, nawet inni kapłani. To może się objawiać jako forma lęku lub obsesji na jakimś punkcie.

W celu poznania i zrozumienia problemu sięgnęłam najpierw po książki niemieckich autorów, ponieważ ten naród jest mocno karmicznie związany z tematem. Przed każdą medytacją i formą pracy z tymi energiami proponuję poprosić o ochronę i wsparcie swoich anielskich opiekunów i przewodników – tych z poziomu Światła i Miłości, pochodzących od Najwyższego Stwórcy Wszechrzeczy - oraz poddać się przewodnictwu wyższej Jaźni.

Pomysły na poniższe medytacje pochodzą z książki Ines Witte-Henriksen „Wtajemniczenie w turkusowy płomień Atlantydy”.

Najpierw proponuję zapoznać się z istotą o imieniu Amai, która przedstawia się jako Anioł Miłości Własnej. Jej subtelna, turkusowa energia zaprasza do podróży w przeszłość.

„Przygotowując się do medytacji zadbaj o to, aby ci w żaden sposób nie przeszkadzano. Usiądź wygodnie z wyprostowanymi plecami. Zobacz, że przed tobą siedzi istota anielska o imieniu Amai, której turkusowe ubranie jest poprzetykane srebrną nicią. Jest delikatna i pachnie kwiatami widocznymi wszędzie wokół jej aury. Kwiaty z kielichami jak dzwonki – w różnych kolorach i formach - skrywają w sobie boski napój atlantydzkich czasów rozkwitu. Zobacz, że w twojej aurze też są kwiaty. Weź jeden z nich i podaj Amai, aby przelała tam napój ze swojego kielicha, po czym wypij ten napój i poczuj, że przenika twój system energetyczny. Teraz jesteś upojona: nektar wpływa w cały twój system, płynie i przepełnia naczynie twojego ciała – oto otwiera się przestrzeń przypomnienia o Atlantydzie.
Anioł dotyka cię i prowadzi do turkusowego źródła. Znów dotyka i prosi, aby do twojej czakry korony wpłynęła turkusowa, atlantydzka energia...,
następnie ta energia wpływa do twojej czakry gardła w okolicy 7-go kręgu szyjnego...,
następnie do czakry serca...,
następnie w oba kolana...,
a wreszcie do stóp, aby cię uziemić.
Teraz wraca od kości ogonowej do 7-go kręgu szyjnego wzdłuż kręgosłupa...
Na koniec Amai zasypuje cię płatkami kwiatów obfitości czasów rozkwitu Atlantydy, kiedy życie było przepełnione ciągłym i trwałym stanem szczęścia.
Ten stan udziela się teraz także tobie i stymuluje twoje systemy hormonalne do zwiększenia wydajności. One czekały w pogotowiu, a teraz są do twojej dyspozycji. Twoje narzędzie – ciało – teraz staje do twojej boskiej służby... Turkus przepełnia cię i uwalnia z niewoli iluzji oddzielenia od pamięci życia na Ziemi z czasów Atlantydy. Teraz jesteś tam. Atlantyda jest w tobie – tutaj. Czas rozkwitu chce istnieć teraz, w tej chwili. Delektuj się tym, pozostań w turkusie otoczona kwiatami z czasów świetności Atlantydy.
Kiedy uznasz, że czas powoli zakończyć medytację, Amai przywołuje cię do tu i teraz. Wracasz do swoich czasów, biorąc ze sobą wspomnienia. Jednak rób to powoli.”

Chcąc odnaleźć i zlokalizować własne lęki i blokady, daj sobie nieco czasu. Możesz prowadzić dziennik i notować w nim wszystko, co będzie się pojawiało w codzienności, albo możesz nad tym medytować. Zwracaj też uwagę na sny. Ważne, aby działać bez przymusu i z miłością. W miarę odkrywania, możesz je przepracowywać / transformować. Jeśli trudno jest ci przebić się przez zapory i uzmysłowić sobie te lęki, pomocny może okazać się turkusowy płomień, który masz już do dyspozycji. Turkusowy płomień pomaga poznać i uwolnić uczucia blokujące dostęp do wewnętrznego głosu. Po prostu go przywołaj, poproś, zwizualizuj używając mocy myśli lub życzenia – tak jak ci wygodnie. Kiedy już go masz, skieruj go na problem lub na to, co masz wynotowane. Możesz poprosić o wsparcie swojego anioła Stróża lub / i Anioła Miłości Własnej o przyspieszenie transformacji – cierpienia trwały zbyt długo. Turkusowy płomień jest szczególnie pomocny w rozbijaniu fasad, za którymi większość ludzi chowa się nie ufając sobie i atakując się nawzajem. Jest również doskonałym narzędziem wszelkich form komunikacji, dlatego można go - poprzez czakrę korony - przeprowadzić do grasicy, żeby stamtąd promieniował na organy dokoła i czyścił w nich wszelkie zaciemnienia. Ten promień uwalnia przed tendencją do samozniszczenia, ponieważ umacnia miłość do siebie oraz do obecnego wcielenia.

Dodatkową pomocą może się okazać twoje wewnętrzne dziecko. Zaproś je do wspólnej medytacji, po czym udajcie się do miejsca, w którym królują turkusy i larimary. Tam, wraz z pomocą opiekunów nadanych ci zgodnie z Boskim prawem przez Najwyższego Stwórcę Wszystkiego Co Jest, pozwól oświetlić turkusowym promieniem swoje komórki i wydobywaj z siebie wspomnienia lęków, bólu i bezsilności, związane z tamtym okresem. Mogą też pojawić się elementy izolacji, tworzone aby unikać przeżywania kolejnych takich doświadczeń – te mury też są do usunięcia. Kiedy to wszystko ujrzysz i poczujesz, wniknij w to tylko na tyle, aby zrozumieć tego sens i postaraj się, wraz z wewnętrznym dzieckiem, wyciągnąć z tego wnioski i odebrać mądrość. Następnie pożegnaj to i oddaj swojemu Aniołowi Stróżowi, a on otoczy te negatywizmy turkusowym promieniem, niszcząc je a jeśli to nie pomoże, to spali płomieniem Źródła. Później możecie wspólnie potonować uzdrawiające dźwięki. Pamiętaj, aby na zakończenie tej pracy podziękować towarzyszącym ci istotom, a przede wszystkim swojemu wewnętrznemu dziecku – przy okazji możesz spełnić jakieś jego życzenie. Do programu uzdrawiającego należy również dbałość o ciało fizyczne, dlatego w tym okresie szczególnie warto je rozpieszczać, nie szczędząc sobie kąpieli w soli morskiej i olejkach. Również pożywienie ma ogromne znaczenie dla ciała, dlatego należy przeanalizować dietę i, jeśli pojawia się taka potrzeba, stopniowo ją zmienić.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

TAJEMNICZY ŚWIAT ELFÓW - CZĘŚĆ II

Jak wygląda elf? Jest istotą słusznego wzrostu, z oczami w kształcie migdałów. Mężczyźni mają długie, platynowe włosy, kobiety zaś długie, czarne włosy i są tak piękne..., absolutnie doskonałe pod względem blasku i urody. Jeśli którejś wydaje się, że jest mniej ładna, inne posyłają jej tyle miłości i światła, że jej wspaniałość promienieje w oczach wszystkich. Nawet blizna jest uważana za cud natury i może być powodem do zachwytu. W zasadzie elfy niechętnie poddają się definiowaniu i opisywaniu. Rzadko posługują się głosem, kontaktują się za pomocą myśli łącząc się z Całością na falach miłości. I tylko na poziomie miłości można się z nimi komunikować czy ich postrzegać. W każdym z nich tkwi jeden lęk. Boją się, że nie będą mogły służyć Stwórcy.

W przeszłości istniała też społeczność elfów zwana mroczne elfy - Drowy - były to bardzo młode energie. Można było ich pomylić z normalnymi, fizycznymi istotami. Niektórzy uważali je za krzyżówkę elfów i trolli, jednak mimo niższego wzrostu (około 160 cm) i bardzo ciemnej (mahoniowej) karnacji, fizycznie nie odróżniały się od zwykłych elfów. Miały najczęściej regularne, szlachetne rysy twarzy, a ich kobiety były wyższe od mężczyzn. Włosy rosły im tylko na głowach - białe, z wiekiem szarzejące u mężczyzn, a żółknące u kobiet. Jeśli w ich społeczności zdarzał się osobnik o rudych włosach, zaraz po narodzinach był zwykle składany w ofierze, podobnie jak chore niemowlęta lub albinosi. Ciemne elfy przeważnie były bardzo dobrze rozwinięte oraz odznaczały się dużą zręcznością, szybkością i fizyczną wytrzymałością. Często wywoływały wojny w całym Kosmosie, i dosłownie chciały przejąć władzę nad całym elfim światem.
W tym czasie populacja elfów na Ziemi wygasała i trwał powolny proces jej reaktywacji. Jednak Drowy zniszczyły te starania. Ich potomkowie żyją jeszcze w niektórych światach, jednak teraz są zajęci sobą.

Dziś w fizycznej rzeczywistości nie ma chodzących po Ziemi elfów ani aniołów - w ich prawdziwej postaci. Elfy przeszły przez wiele wymiarów i doświadczyły światła i cienia. Przeszły przez proces „różnokolorowy”: były ciemne i jasne, zielone, białe i złote. Z biegiem czasu zaczęło im się wydawać, że to ma jakieś znaczenie, że jedne są lepsze od drugich, dlatego w ich populacji nastąpił rozłam.
Rozstanie było tak głębokie, że w końcu wywędrowali w daleki Kosmos, aby znaleźć miejsce, w którym mogliby spokojnie żyć. A kiedy już je znaleźli, zaczęły dołączać do nich kolejne formy elfów, aż stali się jednym z najwspanialszych Świateł. Tak jak i wy rozwijaliście się na przełomie epok, tak i oni w końcu przestali się spierać o różne kolory skóry. Zaczęli wyglądać jak cudowna mieszanka barw świetlistej tęczy. Odkryli przy tym wiele wspaniałych prawd. Na przykład, że wojna nigdy nie jest dobrą odpowiedzią. Natomiast wzajemne pojednanie nabrało mocy i stało się jasne po wszystkie czasy, że świat elfów wreszcie odnalazł harmonię oraz spokój w sercach.

Jedną z ich największych ziemskich enklaw jest Islandia. Tam prawnie chroni się miejsca – wzgórza - uważane za zamieszkałe przez elfy. Z tego powodu nawet zmieniono przebieg jednej z ważniejszych islandzkich dróg. Rzeczniczką elfów jest pani Erla Stefánsdóttir posiadająca dar ich widzenia. Doszło nawet do tego, że jeśli władze wyspy mają plany rozbudowy czy zabudowy terenów, najpierw pytają elfy o zdanie i zgodę. Huldufolks – niewidzialni ludzie – tak nazywają ich Islandczycy. Można ich spotkać wszędzie: nad wodami, w kamieniach i pośród mchów. To elf decyduje, czy człowiek go dostrzeże. Ich rzeczniczka traktuje swój dar widzenia jako dar Niebios i mówi, że oni są opiekunami świata przyrody ale i ludzi, którzy żyją w ich pobliżu. Z natury swojej są przyjaźnie nastawieni do ludzi. Czasem ludzie demolują ich osiedla, wtedy często przytrafiają się awarie sprzętu niszczącego naturalne ukształtowanie terenu, a nawet katastrofy naturalne. Oni pokazują ludziom, że chcą, aby prosić ich o zgodę. W pobliży Reykjaviku chciano wybudować pewną dużą budowlę i robiono próbne odwierty. Jednak sprzęt odmówił posłuszeństwa. A znajdowały się tam domostwa elfów. W okolicy Hafnarfjördur leży Hellisgerd, jest to jakby śródmieście elfów. Znajdują się tam pokłady lawy, drzewa, pieczary – swoisty raj, w którym roi się od niewidzialnych istot. W Reykjaviku istnieje też szkoła elfów. Zbiera się w niej relacje od ludzi, którzy mieli kontakt z tymi istotami. Zebrano ponad 700 sprawozdań. 54% mieszkańców wyspy wierzy w ich istnienie.

Wiele elfów żyje w Japonii, w Chinach i w innych krajach Azji, ponieważ znaleźli tam respekt i szacunek. Japończycy są trochę podobni do elfów. Na przykład nie krępują się swoich ciał w kąpieli. Kłaniają się sobie całym ciałem, co wyraża oddawanie / przelewanie czakrą ciemieniową swojego światła na innych. W pradawnych czasach przodkowie Japończyków, z racji sąsiedztwa z Lemurią, mieli do czynienia z rasą elfów - wojowników, co można zauważyć studiując ich samurajskie obyczaje. Na przykład bitwy mogły być tam wygrywane bez walki. Japończycy nazywają świat elfów „carians”, co oznacza niosących świetlany miecz pokoju - symbolizujący wojowników, którzy poprzez swoje praktyki rozwijają się do istot przebudzonych duchowo.

Z upływem tysiącleci ludzi przybywało, a istoty mniej fizyczne popadały w zapomnienie. Elfy żyły pośród nas przez długie lata, nie dając się rozpoznać. Jednak dopiero, kiedy ludzie zaczęli Ziemię industrializować, Duchy Natury stwierdziły, że nie mają już szans na pozytywną współpracę. Nie chciały żyć w sztucznym świecie i stopniowo wycofały się do innego wymiaru, cichutko przypominając o sobie ze świata legend i baśni. I tylko ludzie wrażliwi i tacy, którzy mają wgląd w inne wymiary, mogą je czasami oglądać i komunikować się z nimi. Teraz to znów się zmienia, ponieważ nasz świat nie jest już tak zdominowany przez religie i ludzie rozwijają się duchowo ponad wyznaniami. Istoty wcielające się na Ziemi pochodzą z różnych światów, które są ich duchowymi ojczyznami. Dusze sporej grupy ludzi pochodzą właśnie z królestwa elfów i wróżek. Można ich rozpoznać po pewnych cechach fizycznych, i choć często żyją w oderwaniu od fizycznej rzeczywistości, to kochają Naturę, rozumieją zwierzęta i rośliny oraz potrafią się z nimi komunikować, rozumiejąc ich potrzeby i wskazówki. Niektórzy z was mogą nimi być. Nie wszyscy muszą mieć szpiczaste uszy. Ale wszyscy wysyłają z siebie wibracje miłości. Można ją odnaleźć w oczach.

Ludzie – elfy, szukają do życia na Ziemi miejsc słabo uprzemysłowionych i mniej zaludnionych. A ponieważ to nie jest takie łatwe, często wędrują i przemieszczają się w poszukiwaniu właściwego domu lub okolicy. Również, kiedy znajdują sobie partnera czy partnerkę życiową, którzy duchowo pochodzą z innego środowiska, nie wytrzymują długo w takim związku. Wyrazem tego, że elfy wcielają się na Ziemi, jest pojawianie się na sklepowych półkach nowej oferty w postaci małych wróżek czy elfików - pod różnymi postaciami i w różnych formach. Jest też więcej książek oraz innych publikacji na ten temat. Powstało również kilka pięknych filmów, które cieszą się popularnością i są uwielbiane przez najmłodsze pokolenie. Jednak w Polsce raczej nie znamy filmów o elfach, jakie powstały na Islandii. Wyobraź sobie, że każdy na naszej Ziemi wie i wierzy, że wszystkie książki i filmy o elfach są prawdziwe, i że taki świat istnieje naprawdę. Bo skąd biorą się tego typu pomysły, jak nie ze zbiorowej nieświadomości, z kronik Akaszy? I w ten sposób zaczyna się przebudzanie. Ta wielka przemiana nie czai się gdzieś w oddali, ona zachodzi wewnątrz nas. Na dodatek zachodzi ciągle, również w tej chwili.

Każda istota ze świata elfów wie, że kiedy otoczy się własnym światłem, może odnaleźć pokój i harmonię, wychodząc w ten sposób z cywilizacyjnego hałasu. Poza tym elfy nauczyły się żyć w świecie skonfigurowanym tak, że wszystko ma w nim swoje miejsce. I ludzie, podobnie jak tamta rasa, poszukują pokoju i wzajemnego poszanowania. Na obecnym ziemskim poziomie elfy jeszcze się nie ujawniły, gdyż nie są pewne, jak zostaną przyjęte przez ludzki świat. W swoich sercach tęsknimy za tymi pięknymi i dobrymi istotami. Życzymy sobie, aby je poczuć i dotknąć. Wystarczy połączyć się ze Źródłem, a wtedy można poznać ich historię. Są blisko, można je odwiedzić poprzez swoje serce.

Jeśli chcesz poznać ich świat, wejdź w swoje serce, przez nie przedostań się w inny wymiar. Możesz zaprosić do tej wycieczki swojego Anioła Stróża. Zobacz, jak przenikasz wymiary z intencją odwiedzenia świata elfów. Ujrzyj prastary, ogromny, świetlisty las. Pradawne drzewa mają po kilka tysięcy lat. Zbliżasz się do tych drzew pokonując połacie przecudnej łąki, coraz silniej czujesz przyjemny, delikatny zapach. Przechodzisz obok wielkich drzew, wreszcie docierasz do jednego, największego - naprawdę olbrzymiego. Jego konar skłania się ku tobie i masz wrażenie, że dotyka twojej twarzy zapraszając do tego nieznanego świata. Idziesz ścieżką pośród drzew, rozglądasz się obserwując i podziwiając roślinność, wreszcie zbliżasz się do zabudowań. Dostrzegasz bawiące się na polankach elfie dzieci, na które z werand, domów i ścieżek spacerowych zważają dorośli. Idź dalej, podziwiając zabudowania, które widzisz na skraju lasu. Dochodzisz do schodów. Wchodząc, za każdym krokiem coraz bardziej przemieszczasz się do wymiaru elfów. Posuwając się jeszcze dalej, spotykasz dwoje lub grupkę przepięknych elfów, wśród których jest niebiańska posłanniczka. Ucieleśnia ona w tym świecie najwyższą formę tworzenia. Jest podobna do twojej boskiej świadomości, a dodatkowo ta posłanniczka zna wszystkich i pomaga wszystkim.

Przyjrzyj się elfiemu towarzystwu, które zaczynasz dostrzegać. Są to istoty o wysokości 6 – 8 stóp (1.8 – 2.4 metra), a każda istota żeńska wygląda jakby była boginią. Są tak piękne, przepełnione cudowną wibracją światła. Na swojej drodze spotykasz członków elfiej Rady Starszych, którzy odpowiedzą na każde twoje pytanie. Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Patrz na te cudowne energie, wiedząc że należą do świata tak podobnego do naszego. Jest to wzorzec tego, czym stanie się twój świat w przyszłości, kiedy dokona się w nim przemiana. Oni wiedzą, kim są - są świadomi swojej doskonałości. Nie są aniołami, jak niektórzy mogliby przypuszczać. Są innym rodzajem istot, które żyją w zgodzie z zasadami harmonii, prawdy, zaufania i współczucia.

Elfy mają również swoje prawa. Na przykład takie, że mówią tylko prawdę. Mogą żyć w swoich ciałach tak długo, jak zechcą. Boska posłanniczka napotkana na schodach ma na przykład około 800 lat. Elfy pozwolą ci wędrować po swoim świecie, a twoje świetliste anioły pokażą, jak przekroczyć iluzoryczną barierę czasu. 

Jeśli wiesz już tyle, ile na tą chwilę chcesz wiedzieć, możesz wrócić do swojej rzeczywistości. Jednak rób to spokojnie i bez pośpiechu. Z pomocą anioła stróża zawsze możesz wrócić do tego pięknego świata, aby się uczyć i podnosić wibracje.

sobota, 16 sierpnia 2014

TAJEMNICZY ŚWIAT ELFÓW - CZĘŚĆ I

Bardzo dawno, dawno temu piękno siły stwórczej wędrowało po różnych systemach planetarnych poszukując miejsca, gdzie mogłoby stworzyć Życie. Znalazło Ziemię. Uformowało na niej świat minerałów i roślin. Powierzchnia Ziemi zachwycała swoją urodą: szemrzące strumienie, tryskające źródła, głębokie bogate lasy z ogromnymi drzewami i ukrytymi polankami oraz cudnymi, ukwieconymi łąkami. Zmieniające się pory roku - świat jak z baśni. Wtedy odnalazły go elfy (w mitologii nordyckiej nazywane alfer, alfar, alf) i postanowiły w nim zamieszkać. Nie były to istoty podobne do ludzkich, miały bardzo eteryczna naturę, jednak i Ziemia nie była tak fizyczna, jak jest dziś, a i nazywana była inaczej. W owych czasach nadano jej imię Reality lub Riali Tati. Kiedy odkryły ją elfy, przez długi czas pozostawała miejscem urokliwym i szczęśliwym.

O wróżkach i elfach, opowiedziała ludziom (między innymi) Adamira. - królowa ich świata, wybrana i wychowana specjalnie, aby służyć tym istotom na, niewyobrażalnie dla nas, wielkim terytorium w tym i innych wymiarach i światach. Adamira może przybierać postać fizyczną lub eteryczną, co jej umożliwia przebywanie tam, gdzie jest akurat potrzebna. Ma wiele zadań, podobnie jak cała społeczność elfów, która jest podzielona według zdolności i specjalizacji. Królowa przeważnie trudni się koordynowaniem całości, klarowaniem niezgodności, łącznością pomiędzy poszczególnymi grupami. Każdy elf jest tak samo ważny jak władczyni. Elfy odżywiają i uzdrawiają planetę. Troszczą się o florę i faunę oraz ściśle współpracują z istotami odpowiadającymi za żywioły Ziemi.

Żywioły - wodę, ogień, powietrze, ziemię i światło - reprezentują istoty elementarne – żywiołaki. Przedstawię je pokrótce: Istoty żywiołu Wody troszczą się o to, aby substancje odżywcze i minerały docierały głęboko do Ziemi - wraz z wodą, która jest we wszystkim, co żyje. Duchy Wody żyją w morzach, jeziorach, stawach, rzekach i innych zbiornikach wodnych. Należą do nich wodne duszki, nimfy, rusałki, wodniki, nereidy, undyny, syreny oraz oceanidy. Istoty Ognia pracują, kiedy jakiś fragment Ziemi jest czymś porażony, leży odłogiem i nic zdrowego się na nim nie rodzi. Ogień ma działanie oczyszczające, poza tym pozostający po spaleniu popiół jest doskonałym nawozem, który użyźnia podłoże. Duchy Ognia żyją w pożarach, wulkanach, sztucznych ogniach, piecach i w prądzie elektrycznym. To salamandry, wulkanidy i dżinny. Istoty żywiołu Powietrza transportują nasiona, wodę, powietrze, ogień i ziemię tam, gdzie jest to potrzebne. Pomagają insektom i ptakom w uczeniu się fruwania. Ochładzają tereny przegrzane i ocieplają przechłodzone, umożliwiając rozwój życia. Tworzą i formują krajobrazy. Duchy Powietrza – sylfidy, panują nad wiatrem, chmurami, pogodą. Przenoszą się z huraganami i niepogodą. Do tej grupy należą też wróżki, sylty, oready, chochliki, zmory i strzygi.
Istoty żywiołu Ziemi spokrewnione z bytami / wróżkami, koordynują współpracę z istotami kryształów, z istotami odpowiedzialnymi za gazy, oleje i to, co żyje wewnątrz Ziemi. Jedne uzdrawiają zniszczenia i uszkodzenia powstające wewnątrz Ziemi, inne zaopatrują rośliny w środki odżywcze. Duchy Ziemi żyją w ogrodach, lasach, roślinach, zwierzętach, minerałach, kopalniach i pieczarach. Niektóre z nich pomagają ludziom w gospodarstwach domowych (np. skrzaty). Również driady, syleny, krasnale, fauny, satyry, gnomy, koboldy i trolle należą do tej grupy.
Światło wnosi uzdrowienie i pobudzenie życia Bez niego nie byłoby wzrostu. Dzieli się na barwy / promienie. Białe światło łączy wszystkie inne i odpowiada za zdrowy wzrost.
Promienie dostępne na Ziemi pełnią funkcje klarujące, oczyszczające, uzdrawiające, pobudzające życie, tworzenie i pozytywne uczucia. Każdy promień ma własne zadania. Do pracy z daną energią czy właściwością trzeba go po prostu przywołać. W następnych czasach będą się pojawiały też inne promienie (jak promień magenta, który już tu jest).

Różnica: elfy troszczą się bezpośrednio o sprawy dotyczące Ziemi i jej mieszkańców, uzdrawiają, pracują z aurą i oczyszczają negatywne energie ze zwierząt, również z ludzi. Leży im na sercu czystość środowiska, dlatego troszczą się również o rośliny.

Natomiast żywiołaki i wróżki ściśle współpracują z żywiołami Ziemi wspierając dewy i anioły. Pełnią funkcję uzdrawiającą i ochronną wobec całych obszarów, usuwają z nich negatywne energie powstałe przez wypaczone myślokształty ludzi. Dotykają swoim światłem każdego kwiatka, który krzyczy lub płacze, kiedy samodzielnie usiłuje dosięgnąć Nieba i promyka Słońca. Kiedy na Lemurii płakał kwiat, jego łzy pojawiały się na płatkach jako rosa, i nawet jego barwa z niego kapała. Wiele kolorów, które dzisiaj wykorzystujecie do malowania, to resztki barw kwiatów Lemurii.
W każdym rozwijającym się społeczeństwie bardzo dużą rolę odgrywały wróżki. Jednak te nigdy nie próbowały wydostać się ponad świat, w którym przychodziło im żyć. Są nieśmiałe i nie wychodzą zbyt często ze swoich kryjówek. Jeśli się wam ukażą, bądźcie wdzięczni, ponieważ same w sobie stanowią piękną wizję i światło świata elfów. Wszystkie te byty mają coś wspólnego – mianowicie bardzo lubią się bawić. Zadania traktują lekko i mają świadomość, że stanowią część Całości.

Kiedyś przecudowne elfie towarzystwo żyło na trzech poziomach świadomości. Pierwszy poziom był podobny do tego, który dziś nazywa się „my, ludzie”. Byli zarządcami planety Riali Tati. Uprawiali rośliny, produkowali pożywienie i budowali domostwa. Drugi poziom stanowiła rasa wojowników. Ci byli siłą, elitą, której zadaniem było chronienie pracującej klasy świetlistej. Trzeci poziom świadomości tworzyła klasa duchowa. Posiadali wysoki poziom wibracyjny, wyższy niż wojownicy i nie musieli być chronieni. To właśnie o tej klasie pisze się najwięcej książek i tworzy filmy. Owe trzy poziomy świadomości, czy energetycznych wzorców, darzyły się wzajemną miłością i szacunkiem, współpracując i służąc sobie nawzajem, ponieważ na tym polegało ich życie. Ostatni okres czasów, w których ta społeczność zamieszkiwała Ziemię, zaowocował początkiem rozkwitu cywilizacji lemuryjskiej. Na początku obie rasy żyły zgodnie, wespół łącząc się ze Źródłem i pracując ze Światłem. Elfy cechowały się wyjątkową wspaniałomyślnością, co objawiało się wzajemnym wspomaganiem w rozwoju i duchowym wzrastaniu. Z upływem lat obie rasy przemieszały się ze sobą upodabniając się do siebie nawzajem i stając się tym samym.

Wychowanie dzieci elfów. Elfy same siebie nie określają jako dorosłe. Ich dzieci rodzą się z bardzo cienkimi zasłonami zapomnienia - prawie bez nich. W przeciwieństwie do ludzi, którzy ciągle takowe posiadają, ponieważ mają fizyczne ciała. Para elfów może począć dziecko co 40 lat, czasami częściej. Nie przechodzą przez proces narodzin, jaki znacie na Ziemi, ale też - z powodu ich długiego życia - nie muszą rozmnażać się tak często, jak ludzie.
Elfie dzieci zaczynają mówić jakieś 73 – 75 dni po narodzinach, i ich mowa od razu jest płynna, dlatego natychmiast zaczynają się uczyć. W tym samym czasie zaczynają również chodzić. Dlatego nie ma się co dziwić, że są okropnymi urwisami, których rozpiera energia i chęć psot. Ten okres trwa u nich do około 45 - 50 roku życia, przez co mogą być uznawane za psotne koboldy. Jednak z ogromną siłą i zapałem pobierają nauki w różnych szkołach, mają również dostęp do kronik Akaszy, gdzie uczą się wszystkich zapisów. I naprawdę chłoną wiedzę jak przysłowiowe gąbki. Nie istnieją w ich języku słowa typu: nie wiem, nie rób tego, nie wolno - jak ma to miejsce w przypadku ludzkich dzieci.
Wiek 30 – 40 lat to dla nich jeszcze okres młodzieńczy. Jednak nawet, gdy dorosną, zachowują dziecięcą miłość i świeżość. Młode elfy są wychowywane z miłością i starannością, uczy się je, jak traktować kwiaty, troszczyć się o zwierzęta, czy jak upiększać środowisko, lecz również jak szanować własne ciało - odpowiednio je odżywiając. Kiedy elfy dorastają - około 100 roku życia - jest im objaśniana ich własna zamierzchła historia – czasy, kiedy wibrowały na niższych poziomach psocąc i popełniając błędy, jakie dziś popełniają ludzie. Dzięki temu mają zresztą szerszą świadomość.
W ich społeczności prawie nie ma zwierząt za wyjątkiem małych kucyków i niektórych zwierząt jucznych.

wtorek, 5 sierpnia 2014

ATLANTYDA – KRYSZTAŁY - ATLANTYDZKIE KRYSZTAŁY ORAZ UPADEK LEGENDY

II CZĘŚĆ – KRYSZTAŁY (opisy pochodzą z przekazów archanioła Metatrona) ORAZ UPADEK 

Kryształy były za atlantydzkich czasów użytkowane na różne sposoby, były również wytwarzane. Początkowo zajmowali się tym Arkturianie, jednak z biegiem czasu technologie przejęli Atlantydzi. Udoskonalili arkturiańskie sposoby hodowli, które prowadzili w kryształowych koloniach w Arkansas, Tybecie i Brazylii. Mieli do nich dostęp dzięki podziemnym tunelom. (Jakiś czas temu odkryto w Meksyku jaskinie z takimi gigantycznymi kryształami, a i o starożytnych tunelach co nieco wiadomo.) Dzisiaj uczonym udaje się już wyhodować w laboratoriach różne rodzaje kryształów - przeważnie wykorzystywanych w przemyśle. W dawnych czasach tworzono gigantyczne kryształy służące zachowaniu równowagi na planecie i ściąganiu kosmicznych energii. Cayce twierdził, że umożliwiały również przesyłanie energii na odległość, co wydały się potwierdzić doświadczenia Nicoli Tesli. Istniało 12 wielkich kryształów, kryształowy księżyc i szereg kryształów pomocniczych, które tworzyły 144 częściową sieć.

Główną kwaterą - jądrem siłowni kryształowej sieci i międzywymiarowego systemu tuneli była atlantydzka wyspa Posejdonia. Właśnie tam znajdowały się najdoskonalsze, najbardziej skomplikowane i najpiękniejsze kryształy. Były efektem pracy konstruktorów arkturiańskich i syriańskich - żywe, zespolone połączenia wielu kryształowych formacji, przeplecione legarami z platyny i złota. Kryształy były umiejscowione w bajecznych świątyniach, jedne zbudowane na podstawie z marmuru, inne na kryształowych płytach z berylu, korundu i diamentu.

Na Atlantydzie istniały kryształy sieci siłowej zwane „poser” - te były triangulowane (grupowane po 3), łączone złoto-miedzianymi przęsłami i umieszczane pod kulistymi kopułami, mogąc służyć jako odbiorniki specjalnych energii ziemskich, słonecznych i grawitacyjnych. Mogły również odbierać odrębne formy światła potrzebne dla międzywymiarowego systemu tuneli i energetycznego systemu linii geomantycznych, jak również przetwarzać kryształowe światło na energię o słabym natężeniu, potrzebną do wysyłania częstotliwości, która była w stanie utrzymywać duchowe wibracje. Taki system służył poza tym zaopatrzeniu w energię osiedli mieszkalnych, biur, mediów, zakładów produkcyjnych, centr medycznych, szkół, teatrów i sklepów.

Na niebie był widoczny duży kryształowy satelita - „drugi księżyc Atlantydy” - będący odbiornikiem, wzmacniaczem i reflektorem dla przeróżnych dobroczynnych celów i przesyłania subtelnej energii zwrotnej do kryształów. Zasilał zarówno „poser” jak i używane w świątyniach kryształy mistrzowskie. Specjalne zakresy wibracji były emitowane w kierunku pól uprawnych oraz hodowli kryształów, aby przyspieszyć i wzmocnić ich wzrost, a także do uniwersytetów, szkół, biur, szpitali, fabryk i miejsc pracy, aby uczący się i pracujący mieli dobre samopoczucie.

Wiele dużych świątyń zbudowanych zgodnie z zasadami świętej geometrii, było otoczonych kopułami ze wzmocnionego kryształami światła, co dawało efekt świecących dniami i nocami różnobarwnych pól siłowych. Różniły się między sobą - w zależności od przeznaczenia. Niektóre wytwarzały kopuły z wibrującego światła i rezonowały wibracjami dźwięku, który poszerzał zmysły i czakry. Inne wzmacniały zdolności przyswajania wiedzy duchowej, a jeszcze inne udostępniały międzywymiarową świadomość albo umożliwiały komunikację i transport. W czasach Złotej Ery takie kopuły utworzone z kryształowych pól energetycznych były instalowane nad większością dużych miast. Jeszcze po drugim potopie stolica Posejdonii posiadała kompletną kryształową kopułę energetyczną, która miała niesamowity, zielono-szmaragdowy kolor. Stolica wyspy również nazywała się Posejdonia (w innych tysiącleciach nosiła imię: Miasto Złotych Bram, Chalidocean czy Cercenes albo Szmaragdowy Gród).

Piramidy tworzone w Złotych Czasach - z marmuru, granitu i kompleksów kryształów - miały podstawy w kształcie równobocznego trójkąta lub kwadratu. Trójścienne piramidy były wykorzystywane jako anteny przyciągające energię potrzebną do zaopatrzenia społeczności, a nad każdą setką potrójnych piramid zbudowany był system sieci. Wszystkie były rozmieszczone na planecie według koncentrycznego triangulacyjnego wzorca. Dopełniały kryształowy system sieci hemisferycznych i energii elektromagnetycznej nad obszarem całej Ziemi, aby jej mieszkańców zaopatrzyć w energię oraz - aby panować nad wzorcami pogodowymi. Sieci triangulacyjne otrzymywały fale wibracji kosmicznej za pośrednictwem kryształowego satelity.

Czterościenne piramidy były przeważnie kompleksami świątynnymi zbudowanymi jako pełny ośmiościan, wykorzystywanymi do uzdrawiania, nauczania, wypoczynku i celów duchowych. Te piramidy nie były triangulowane i znajdowały się głównie na szczytach wzgórz lub na linii wybrzeży, aby odbierać energie kosmiczne i ziemskie. W tym celu były również rozbudowane w głąb Ziemi.

W chwili ostatecznego zagrożenia rebelią i zniszczeniem ogromne kryształy główne – siedem z nich -, oraz dwa trochę mniejsze lecz niezwykle istotne kryształy arkturiańskie, zostały przetransportowane i ukryte. Trzy główne ogromne kryształy zostały zabezpieczone w polach atlantydzkiej hodowli kryształów w Arkansas, dwa główne - w podziemnych kryształowych farmach w Brazylii i w okolicach Bahia oraz Mineas Gerais, jeden - w podziemnej szczelinie pod Mt Shasta, a Wielki Kryształ Ogniowy - w szczelinie w okolicach Bimini Wall w Morzu Sargassowym. Oba święte kryształy arkturiańskie przemieszczono do szczelin pod obszarem Tiahuanaco w Boliwii, w pobliże jeziora Titicaca.
Wszystkie dziewięć otoczono, z pomocą technologii syriańskiej, międzywymiarowym zabezpieczeniem - poddając energetycznemu uśpieniu. Pozostałe kryształy zostały utracone.
A kryształowy satelita wskutek przeładowania i niewłaściwego użytkowania rozpadł się na miliardy cząsteczek, które są pogrzebane w głębinach Atlantyku. Zniszczenia po jego eksplozji widoczne są na Ziemi do dzisiaj.

Najlepiej opisany jest kryształ OM, określany też mianem kryształu wielowymiarowości, który kiedyś stał w Świątyni Jedności na atlantydzkiej wyspie Posejdonia. Podstawową barwą jego emanacji jest kolor srebrny, promienieje również wibracją kryształowej platyny oraz eterycznego złota. Ten kryształ jest naprawdę wszechmocny, a we wnętrzu mieści płynny konglomerat syntetycznego kwarcu i diamentu zwany hiper-kwarcem, zatopiony w srebrzysto-przejrzystym kryształowym stopie platyny, złota i rtęci, dzięki czemu ma zdolność zaginania, koncentracji i wzmacniania tego, co nazywamy światłem, przestrzenią i czasem. Jego kryształowa struktura zawiera złotą Spiralę Całości wewnątrz Metatronicznego Kosmosu. Współgra ze wszystkimi wymiarami, strukturami węglowych form życia, bioplazmatycznymi systemami materii i antymaterii - łącząc je wszystkie. Ma 144 płaszczyzny utworzone wokół cylindrycznej formy, w równomiernych wypukłych i wklęsłych wybrzuszeniach i pogłębieniach. Jego wierzchołki mają dokładny kąt 51.8 stopni. Ten specyficzny kąt jest rzeczywiście istotny i został również wykorzystany w konstrukcji Wielkiej Piramidy.

Kryształ OM znajdował się w centrum fantastycznej świątyni. Nie stał na podstawie, oba jego końce były umieszczone w specjalnych kątownikach. Był zawieszony na uchu zbudowanym z rzędu wirujących obręczy, które obejmowały go sferycznie. Obręcze te składały się z pewnego stopu metali, który kondensował pole antygrawitacyjne utrzymujące kryształ w powietrzu. Przyciągał to plazmatyczne pole oraz je wypromieniowywał. Pracowano z nim wykorzystując czyste tony dźwięku. Różnorodne tony i korelujące z nimi plazmatyczne gęstości emitowały wewnątrz pola grawitacyjnego specyficznie wibrujące barwy. Sam kryształ świecił srebrnym blaskiem, jednak pod określonymi kątami i przy zmianach intensywności promieniowania zmieniał barwę na biało – platynowo – fioletową. Kryształ OM przyciąga i wzmacnia Platynowy Promień – potężny energetycznie promień wielowymiarowego rezonansu. Wtajemniczeni z Atla–Ra byli w stanie korzystać z kryształu OM do podróży przez wymiary i czas. Służył on jako niebiańsko – kosmiczny węzeł. Faktycznie wzmacnia u ludzi zdolności do podróży w światy astralne i jeszcze dalej.

Wielkie kryształy zaczęły się budzić od 8 sierpnia 2008 roku, wraz z nimi stopniowo inicjowała się kryształowa sieć. Obecnie są już aktywne.

Lokalizacje najważniejszych kryształów:
Arkansas:
1. Błękitny Kryształ Wiedzy (interfejs)
2. Szmaragdowy Kryształ Uzdrawiania
3. Platynowego koloru Kryształ Komunikacji (bio-plazmatyczny interfejs)
Bimini Bank:
Rubinowy Kryształ Ognistej Energii
Brazylia:
1. Złoty Kryształ Uzdrawiania i Regeneracji (Mineas Gerais)
2. Fioletowy Kryształ Dźwięku (Bahia)
Mount Shasta:
1. Kryształ OM międzywymiarowego interfejsu
Tiahuanaco - jezioro Titicaca, Boliwia:
1. Kryształ Światła Słoneczno-Księżycowego
2. Kryształ Totha
Lokalizacje innych ważnych kryształów:
- Tybet,
- Jezioro Bajkał, Rosja,
- Roslyn, Szkocja,
- Araphat, Turcja,
- Giza, Egipt,
- Montserrat, Hiszpania,
- Sri Lanka,
- Bali,
- Biegun Północny,
- Biegun Południowy,
- Holandia,
- Japonia.
Są również kryształy sekundarne lub takie, które można nazwać satelickimi. Znajdują się w wielu miejscach na całej planecie: Tasmania, Nowa Zelandia, Wielka Brytania - Glastonbury, Argentyna, Kanada, Himalaje, Tanzania, Francja, Grecja, RPA – Kapsztad, Chile, Arizona, Wyspy Wielkanocne, Rosja - Moskwa i Grenlandia - wymieniając niektóre. Są niewielkie, jednak znaczące, i są połączone z siecią, będąc jej nieodłącznymi częściami. Odbierają energię i w pewnym stopniu zależą od wibracji aksjatonalnych i radionicznych, wypromieniowywanych przez najważniejsze kompleksy kryształów.

Większość atlantydzkich czasów była epoką Światła! Ostatnia faza, okres pomiędzy 17.500 lat p.n.e. do 10.500 lat p.n.e. zaznaczyła się jako epoka ciemności. Ten i późniejszy okres jest opisany jako czasy podbojów i masakrycznych wojen toczonych przez wojska Atlantydów, lecz my nie będziemy się nimi zajmować.

Myśląc o czasach Złotej Ery Atlantydy, mówimy o najwyższym poziomie świetlanej świadomości, jaką osiągnął ktokolwiek w jakiejkolwiek cywilizacji ziemskiej - wyżej niż Mu, wyżej niż Lemuria, wyżej niż Rama czy Ignatius. Stało się modne traktowanie Lemurii jako cywilizacji utopijnej, i chociaż jej mieszkańcy stosunkowo szybko osiągnęli fazę wysokiej świadomości, w rzeczywistości raczej nie posiadali ciał fizycznych, tylko dewo-podobne, eteryczne i nie byli konfrontowani z trudnościami, jakie istniały w okresie Złotej Ery Atlantydy 40.000 - 18.000 lat przed naszą erą.

W tamtych czasach najsilniejszym kompleksem portali na planecie była Posejdonia. Była siedzibą atlantydzkiej złotej rasy z nasienia Plejad. Ich wzrost to około 12 stóp (3 - 3.6 m). Jej przedstawiciele zajmowali się sztuką, wychowaniem i kulturalną stroną życia. Posejdonianie zbudowali Świątynię Uzdrawiania, Świątynię Dźwięku, Świątynię Odnowienia i Świątynię Wiedzy, a także większość głównych ośrodków wyższego nauczania, które były zlokalizowane na sieciach geodetycznych oraz w pobliżu spiralnie wznoszących się z jądra ziemi dobroczynnych energii elektromagnetycznych. Obok Świątyni Uzdrawiania tryskało uzdrawiające źródło - mityczne „źródło młodości”. Ono nadal istnieje w oceanie w pobliżu Bimini.

Największą i najsilniej zaludnioną wyspą Atlantydy była Aryan. Stanowiła handlowe centrum i miała najmocniejszy wpływ na dziedzinę ekonomiczną, przemysłową i militarną. Po drugim potopie została kompletnie zniszczona. Na Aryan - w Meruvii - pracowano nad technologiami genetycznymi. Początkowo służyły one pożytecznym celom: na przykład aby poprawić jakość fizycznych ciał u tych, którzy inkarnowali w ciałach zwierzęco - ludzkich i nadal mutowali. Prace genetyczne miały szeroki zasięg i obejmowały pozbywanie się wyrostków na ciele, pazurów, piór i gadziej skóry, a także nieodpowiednich rozmiarów. Odbywało się to w Świątyni Oczyszczania, która była swego rodzaju kliniką. Wykorzystywanie tej techniki za Złotych Czasów służyło dobrym celom. Wiedza była wykorzystywana odpowiedzialnie i etycznie.

Wreszcie państwem zaczęła rządzić elitarna „biała” rasa - kontrolowała moc militarną i ekonomiczną, a także pozostałe wyspy, których mieszkańcy składali się głównie z rasy brązowej i czerwonej. To Aryan zrodziła arystokratycznego, skorumpowanego władcę, który dążył do obalenia Prawa Jedni i panowania nad światem, planując zawładnięcie technologią Atlantydy, chcąc wykorzystać technologię kryształów do produkcji broni i rozwinąć manipulację genami w celu „wyprodukowania” rasy niższej. Wykorzystując okres chaosu w trakcie odbudowywania wyspy, grupa Beliala przechwyciła technologię genetyczną i zaczęła jej używać dla żądzy i mocy, stwarzając rasę niewolniczych monstrów – maszyn wykorzystywanych jako roboty - oraz ludzko - zwierzęcych krzyżówek mutantów - mieszańców do prac polowych. Dusze były więzione w klonowanych ciałach z genetyczną lobotomią i podwyższonymi zdolnościami seksualnymi oraz emocjonalnymi, i były nazywane „rzeczami” oraz „innymi”. Wielu, którzy byli zamknięci w takich wynaturzonych lub mentalnie zablokowanych androgennych formach, jeszcze dziś nosi ten przerażający ból bycia zamkniętym w ciele, na jakie nie zezwoliłaby żadna istota posiadająca wysoko rozwiniętą świadomość i umiejętność współodczuwania. I ten ból trzeba rozpoznać oraz usunąć.

Aby tak się stało, trzeba się nieco postarać. Przypomnienie może być bardzo bolesne, jednak może być kluczem do uwolnienia i odzyskania wewnętrznego spokoju. Może też pomóc w dalszym kroczeniu ścieżką wznoszenia w wyższe wymiary rzeczywistości i budowania na Ziemi Raju, na który zasługuje każdy.

poniedziałek, 21 lipca 2014

ATLANTYDA – KRYSZTAŁY – GENEZA UPADKU I TRAUMY

Na początku kilka słów wyjaśnień dotyczących zagadnień związanych z Atlantydą i dlaczego się nim zajmuję. Otóż w tym roku tematowi przyświecają planety i aspekty pomiędzy nimi, otworzyło się astrologiczne okno. Przede wszystkim Neptun, który od pewnego czasu znajduje się w znaku Ryb i skłania nas podświadomie do przypominania sobie, tym bardziej że wszedł w ruch wsteczny. Na powierzchnię wypływają doświadczenia z poprzednich wcieleń upominając się o ich zrozumienie, odebranie lekcji i wybaczenie. Głównie chodzi o dramatyczne przeżycia związane z sukcesywnym, zachodzącym przez wiele tysiącleci, zatapianiem kontynentu (później wysp) Atlantydy. Niektórzy żyli tam wiele razy z nadzieją, że tym razem wszystko będzie dobrze, jednak doświadczali kolejnych porażek w taki czy inny sposób – jako ofiary lub kaci dla innych albo jako ofiary żywiołów Ziemi. Symbolem Atlantydy (oprócz zwiniętego węża) – przez wzgląd na Posejdona, jej władcę – jest trójząb, będący w astrologii symbolem planety Neptun. W aspekty z Neptunem wchodzą inne planety pokoleniowe, które jeszcze przez jakiś czas będą się rozluźniały i uściślały ułatwiając przypomnienie. Dlatego wykorzystując tę fazę w dziejach, aby każdy mógł odzyskać wewnętrzny spokój, wchłaniać i emitować więcej Światła oraz sukcesywnie podwyższać swoje wibracje, oraz aby mógł wznieść się na wyższy poziom świadomości, daję najpierw uproszczony wgląd w dzieje tego kontynentu, a następnie proponuję pracę z wewnętrzną pamięcią i emocjami, aby je zrozumieć i się od nich wyzwolić. Zrozumienie oznacza poszerzenie świadomości oraz duchową wolność. Informacje są uogólnione i zostały zaczerpnięte z przesłań archanioła Metatrona oraz z licznych książek związanych z tematyką Atlantydy.

ATLANTYDA – KRYSZTAŁY – GENEZA UPADKU I TRAUMY
1 CZĘŚĆ - GENEZA

Ziemia u swego zarania posiadała jeden kontynent, zwany Pangeą. Pierwsze istoty ludzkie, jakie tam się pojawiły, wyraźnie różniły się od współczesnych. Były bardziej eteryczne niż fizyczne, i dopiero uczyły się obcowania z materią. Polarianie posiadali duże, utkane z włókien światła korpusy, które z czasem coraz bardziej się zagęszczały. Wiadomo, że byli bezpłciowi, rozmnażali się przez podział - rozszczepianie. Później rozdzielili się na płeć żeńską i męską. Pierwsi ludzie mogli rozmnażać się również ze zwierzętami, czego echem mogą być znane z legend i baśni ludzko - zwierzęce hybrydy.

Pierwotny kontynent z biegiem okresów dziejowych uległ rozpadowi. Wtedy powstała Lemuria i Atlantyda. Lemuria istniała na Pacyfiku. Natura Lemurian, istot o drobnej budowie ciała, była filozoficzna i duchowa – żeńska. Zamieszkiwali pieczary, ponieważ w ich świecie żyły dinozaury, które uniemożliwiały budowanie domów. Lemurianie byli już bardziej materialni niż Polarianie, jednak bardziej eteryczni niż cywilizacje następujące po nich. Proces zagęszczania materii trwa do dziś, czyli nasze ciała są jeszcze bardziej materialne. Na początku doświadczania ziemskiego życia przez tych ludzi, Ziemię zaatakowały istoty z Kosmosu – Elektryczni, poszukujący planety do zasiedlenia. Obcy byli zaawansowani naukowo, czynili doświadczenia na ludziach i zwierzętach. Wojny z nimi trwały około 500 lat, po czym nastąpiło zawieszenie broni. Elektryczni odeszli (zdania na ten temat są podzielone), lecz obiecali, że kiedyś powrócą.

Kontynent Atlantydy powstał, kiedy wskutek przemieszczenia się płyt kontynentalnych pomiędzy Afryką i Europą a Amerykami, z ogromnej szczeliny morskiej wydostało się tak dużo lawy wulkanicznej, że po zastygnięciu utworzył się z niej ląd - ze skał bazaltowych uformował się Grzbiet Śródatlantycki – dziś ponownie zapadnięty. Kiedyś na Ziemi było również więcej lodowców, przez co odkryta była większa powierzchnia lądów. Początkowa wielkość Atlantydy jest porównywalna z łączną powierzchnią Europy i Rosji. Kraina została zasiedlona, ponieważ miała doskonałe warunki glebowe i klimatyczne, była bardzo urodzajna - mogła być postrzegana jako raj pełen cudnych kwiatów i smakowitych owoców. Ludzie tam żyjący na początku odżywiali się wyłącznie darami świata przyrody. Oprócz ludzi istniały tam istoty ludzko-zwierzęce, które w późniejszych czasach były przez niektórych wykorzystywane w bardzo brutalny sposób. Ze względu na konieczność ochrony przed niebezpiecznymi zwierzętami mieszkańcy przeważnie żyli w otoczonych murami miastach. Opowiadali o tym najwięksi mędrcy świata starożytnego.

Zdaniem Platona, na Atlantydzie mieszkał człowiek o imieniu Euenor, wraz z żoną Leukippą. Mieli córkę Klejto, w której zakochał się Posejdon. Kiedy z nią zamieszkał, wokół domu – na górze pośrodku wyspy - wzniósł ogrodzenie z muru i wypełnionych wodą rowów. Klejto pięciokrotnie urodziła bliźnięta. Najstarsze ze wszystkich dzieci nazywało się Atlas. Jemu właśnie Posejdon powierzył władzę. Jedna z siedmiu córek Atlasa miała na imię Atlantis. Dlatego ta kraina to Atlantyda, a morze wokół – Atlantyk. Posejdon podzielił terytorium Atlantydy na dziesięć części – po jednej dla każdego z synów. Atlas, a później kolejno jego potomek, był ich zwierzchnikiem. Na terenie zbudowanego później pałacu Posejdona z biegiem czasu wzniesiono niedostępną dla ludzi świątynię, otoczoną złotym murem z posągiem boga i kolumną, na której wyryto kodeks praw.

Według zebranej wiedzy (geologicznej, archeologicznej i channelingowej), historia pierwotnej Atlantydy zaczyna się datować około 100 000 lat przed naszą erą (niektóre źródła podają 200 000 lat), przeżywając cywilizacyjne wzloty i upadki. W tamtych czasach ludzie z Atlantydy bardzo silnie integrowali się z Ziemią oraz żyli we wzajemnej harmonii i poszanowaniu. Rozwinęli się naukowo, technicznie i ekspansywnie. Łączyli się telepatycznie z innymi cywilizacjami oraz z niebiańskimi istotami. Odbywali podróże astralne, uczyli się i sprowadzali na Ziemię fantastyczne technologie. Wykorzystywali kryształy oraz światło. Na Atlantydzie praktykowano techniczne podwyższanie wibracji, aby ludzie tam żyjący, kierowani przez kapłanów mających telepatyczny kontakt z Radą Kosmiczną, mogli funkcjonować w stanie niezakłóconej harmonii. Kapłani za pomocą mocy myśli potrafili materializować wszystko, co było potrzebne do wygodnego funkcjonowania w materii: pożywienie, odzież, pojazdy, domy, drogi. Przydatne do tego były ogromne kryształowe transpondery pomagające magazynować i transformować energię. Nad pierwotną Atlantydą był zainstalowany swoisty „parasol ochronny”. To stamtąd pochodzi przekonanie, że podczas anomalii pogodowych i zaćmień nie należy pracować z energiami, ponieważ wtedy zanika promieniowanie, które było w owych czasach wykorzystywane do przemieszczania się po liniach ziemskich meridianów za pomocą małych i większych dysków latających - tarcz antygrawitacyjnych. Kiedy promieniowanie zanikało, można było spaść i zrobić sobie krzywdę. Takie tarcze można jeszcze zobaczyć w archiwach pośród archeologicznych znalezisk.

Około 52 tysiące lat przed naszą erą postanowiono pozbyć się z planety wielkich groźnych zwierząt, ptaków i gadów, które terroryzowały ludność Ziemi. Zjechali się wtedy mędrcy z pięciu ras żyjących na planecie i ustalili, że trzeba temu zaradzić. Atlantydzi opracowali specjalne środki chemiczne. Używali ich skutecznie przez jakiś czas, niszcząc groźne drapieżniki. Nauka rozwijała coraz bardziej. Ludzie podzielili się na Dzieci Prawa Jedni, skupiające się na miłości, medytacjach i ezoteryce, oraz na Synów Beliala - popleczników Belzebuba praktykujących próżniactwo i rozkosze, kochających dobra materialne - pochodzących z pewnej ciemnej planety, która uległa zagładzie. Ci panowie materializmu przejmowali coraz większą kontrolę nad energią kryształów i cywilizacją. Po 2 tysiącach lat plan niszczenia bestii wymknął się spod kontroli, nastąpiła eksplozja chemikaliów i środków wybuchowych. Coś poszło nie tak - po cyklu udanych zastosowań broni niszczącej drapieżniki doszło do niepowodzenia i zniszczenia równowagi ekologicznej planety. Seria trzęsień Ziemi doprowadziła do rozpadu lądu i zatopienia jego części. Ziemia była po tym niestabilna przez około 1000 lat. Prawie całkiem została zniszczona Lemuria, jednak większość Atlantydy ocalała. Pozostały 3 duże wyspy i kilka małych. W następnych tysiącleciach kontynent rozpadł się po raz kolejny, powstało 5 większych i sporo mniejszych wysp. Cywilizacja powoli się odrodziła i stopniowo znów zaczęła dominować materialna i niemoralna władza. Planowano wykorzystywanie energii do celów militarnych. W ramach eksperymentu wysłano energię przez płaszcz Ziemi do jej wnętrza powodując kataklizm. Istnieje też inna teoria, mówiąca że tamte wydarzenia spowodowane zostały próbami z energią słoneczną magazynowaną w kryształach lub wojną z istotami innego gatunku zamieszkującymi planetę. Działo się to 28 tysięcy lat p.n.e. Podobno wtedy Ziemia straciła równowagę i dokonała dwukrotnego obrotu wokół własnej osi. Wskutek destabilizacji doszło do serii katastrof i przesunięcia ziemskiej osi. Nastała epoka lodowcowa, anomalia trwały na Ziemi 4000 lat. Jednak wskutek tego nastąpiło odsłonięcie dużych połaci lądu w kierunku Irlandii i Ameryk. Na tych nowych terenach powstały liczne ludzkie osady.

Za każdym razem kapłani i ludzie "duchowi" dużo wcześniej wiedzieli, że nastąpi kataklizm, dlatego zawczasu emigrowali do innych krajów, gdzie się osiedlali i rozpoczynali nowe życie. Po kolejnych katastrofach grupy uciekinierów przenosiły się na bardziej stabilny ląd. Jedni osiedlali się w Egipcie (również na terenach dziś zajmowanych przez pustynię, gdzie była słynna Złota Kraina), część lokowała się wokół Morza Śródziemnego i Morza Czarnego, część emigrowała do Mezopotamii i na kontynent azjatycki. Inne grupy przemieszczały się na kontynenty amerykańskie. Grupa kapłanów udała się też na tereny Wysp Brytyjskich. Po każdej zagładzie cywilizacja podnosiła się na nowo. Jednak społeczeństwo stawało się coraz bardziej dekadenckie. Wprawdzie były postępy związane z wykorzystywaniem energii słonecznej i atomowej, lecz energia kryształów była używana w sposób korupcyjny.

Trzecia seria katastrof - około 10 000 - 9500 lat p.n.e. - ostatecznie pogrzebała Atlantydę, po której pozostały Wyspy Kanaryjskie, Madera z wysepkami, Wyspy Azorskie, Wyspy Karaibskie i Wyspy Zielonego Przylądka. Powodem ostatniej katastrofy mógł być olbrzymi meteor lub część komety, która spadła na ten rejon Ziemi. Kolejna teoria mówi o wpływie 10-tej planety. Jeszcze inną opowiada archanioł Metatron, który sugeruje wypadek spowodowany przez upadek sztucznego księżyca Atlantydy. Tak czy inaczej, wskutek ogromnego kataklizmu najpierw pojawiła się katastrofalna powódź, a następnie ostatnia epoka lodowcowa. Gdy skończyła się epoka lodowcowa, spora część lądów uległa zatopieniu. Poważne kataklizmy i inne tragiczne globalne wydarzenia miały miejsce nadal do około 1000lat przed naszą erą.

Słynny Wielki Kryształ, który był motorem rozwoju Atlantydy podobno nadal tkwi i czasem się uaktywnia w rejonie Trójkąta Bermudzkiego. Ma to związek z kątem wzajemnego oddziaływania Słońca i Księżyca. Nadal istnieje energia emitowana w przestrzeń, wywołująca zadziwiające zjawiska – znikanie samolotów czy statków, które czasem powracają. Doświadczający takich zjawisk ludzie mieli koszmarne halucynacje, z którymi sobie nie radzili. Są tam również szczątki budowli, albo - według niektórych teorii – piramida, która służyła (wraz z istniejącą jeszcze sporą kolumną emitującą promieniowanie ultrafioletowe i wspomnianym kryształem) do odbierania i emitowania energii kosmicznej. Trójkąt Bermudzki mieści też, według poczynionych kilka lat temu odkryć za pomocą sonaru, zatopione miasto wraz z piramidami, z których największa ma długość boku 300 metrów i jest wykonana z materiału podobnego do szkła. Zatopioną piramidę o wysokości 240 metrów odkryto również w okolicy Bimini około 1970 roku, zgodnie z zapowiedziami Edgara Cayce`go – wraz ze starymi drzewami, których wiek datowany jest na około 12 000 lat, kamienną drogą i marmurowymi kolumnami. W piramidzie odnaleziono komnatę, w której z sufitu zwisały mosiężne pręty o długości około 8 centymetrów, a na ich końcach umieszczone były czerwone kamienie (prawdopodobnie rubiny lub rubin – są różne wersje tego odkrycia) – konstrukcja zwężała się w punkt. (Edgar Cayce twierdził, że rubiny były wykorzystywane do transmitowania promieni słonecznych i generowania potężnej energii. Ta po przejściu przez pryzmaty uruchamiała pewne urządzenia.) Poniżej tej konstrukcji stał okrągły kamień ze spiralnymi kręgami. Na nich posadowiona była rzeźba przedstawiająca wykute z brązu dłonie zdające się płonąć i przygasać, w których była umieszczona kryształowa kula. Zabrał ją odkrywca piramidy, dr Ray Brown i przez kilka lat nie ujawniał tego znaleziska w obawie, że zostanie mu odebrane. Jednak później pokazał je światu i pozwolił na przeprowadzanie badań. We wnętrzu kuli widać trzy ustawione w rzędzie piramidy o różnej wysokości – pod innym kątem można zobaczyć patrzące oko. Niektórym osobom podczas medytacji udaje się ujrzeć czwartą piramidę. Kiedy patrzy się z boku, zamiast piramid widzi się rozpływające się linie. W pobliżu kuli daje się wyczuć lekki powiew powietrza. Niekiedy daje się również usłyszeć głosy, manifestacje światła i coś, czego osoby tego doświadczające, nie potrafią opisać. Magnetyzują się przy niej metale, a wskazówka kompasu obraca się w jej kierunku. Historia odkrycia piramidy została przedstawiona w filmie telewizyjnym "In search of... Atlantis" (lecz nie kompletnie). W tamtych okolicach znajduje się wiele fantastycznych ruin, są one penetrowane przez poszukiwaczy skarbów i przygód, jednak jedne są trudno dostępne ze względu na zalegający piasek i muł, zaś inne - z powodu większej głębokości.

Jednak w późniejszych latach udało się znaleźć tam coś jeszcze: mapy nieba, rysunki orbit planet (głównie Jowisza i Saturna). A największym odkryciem były hermetycznie zamknięte pojemniki z jakąś organiczną materią. Nie ujawniono dotąd miejsca, w którym dokonano odkrycia ani wyników badań owej materii. Właśnie w okolicach Bimini, według Cayce`go, znajduje się jedna z bibliotek z zachowaną spuścizną Atlantydy i historii ludzkości. Inne takie miejsca są na półwyspie Jukatan, pod Sfinksem oraz na którejś z wysp na południowym Atlantyku.